Ruiny zamku Krzyżtopór w Ujeździe - relacja


    Kto by pomyślał, że w miejscu takim, jak Ujazd, wsi na południowo-wschodnim krańcu Gór Świętokrzyskich Krzysztof Ossoliński wzniesie w XVII w. wielki pałac, największą siedzibę magnacką w Polsce w stylu włoskim, na szczycie wzgórza otoczonego z trzech stron głębokimi jarami. Ogromna budowla, mimo swojego stanu zachowania jest zabytkiem klasy międzynarodowej. Za każdym razem, co pojawiam się w okolicy, staram się odwiedzić to miejsce. Ma ono coś w sobie, pewnie to te tajemnice, ciekawostki i legendy. Pod Krzyżtopór zajechaliśmy w deszczowy dzień – ciężkie, ciemne chmury i czatowanie na przerwę między deszczem. W kurtkach przeciwdeszczowych postanowiliśmy zaryzykować i poznać to miejsce.
    Co może być ciekawego w kompletnej ruinie, gdzie połowa jest zabezpieczona i trwają tam roboty konserwatorskie? Otóż sama konstrukcja i rozmach, a także nietypowość jak na tamte czasy. Wg badań wielu archeologów Krzyżtopór zbudowany na nietypowym planie – wpisanej w pięciobok bastionowej fortyfikacji, wg kalendarza: miał cztery wieże – jak ilość pór roku lub kwartałów, 12 wielkich sal – ilość miesięcy, 52 pokoje – liczba tygodni w roku oraz 366 okien – w latach przestępnych, w zwykłych jedno okno zamurowywano lub zasłaniano.
    Weszliśmy na teren obiektu zabłoconą ścieżką i nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do pierwszych komnat. Nasze zwiedzanie wyglądało, jak slalom lub podchody – wszędzie wyznaczone ścieżki, płotki i ograniczenia ze względu na trwające prace remontowo – konserwatorskie. Z tego, co pamiętałam z poprzedniej wizyty (podczas której zwiedzałam zamek z przewodnikiem) trafiliśmy zejściem pod Bastionem „Szary Mnich” do części gospodarczo – mieszkalnej, gdzie głównym punktem jest stajnia. Podobno panują w niej wspaniałe warunki akustyczne i wielu znawców sugeruje w tym miejscu organizację koncertów. Potem wąskimi korytarzami przechodziliśmy dalej dookoła budowli, wzdłuż dziedzińca. Trafiliśmy do Bastionu „Wielki Barbakan” z oszklonym dachem, a także do wieży, w której znajduje się do dnia dzisiejszego źródełko Krzyżtopożanki o wyjątkowych walorach smakowych i leczniczych. Najbardziej przykuły naszą uwagę napisy, które umieszczone były na murach budynku pałacowego oraz na bramie głównej. Większość już nie do odczytania, ale podobno miały znaczenie sentymentalne dla jego założyciela. W samej bramie widniał napis treści: Krzyż obrona, krzyż podpora, dziadki naszego Topora”, a nad wejściem w wieży umieszczony był hieroglif stylizowany na kształt litery W, który miał być symbolem wiecznej trwałości.
    Sam zamek, który zajmuje powierzchnię 1,3 hektara swoją kubaturą obejmuje 70 tysięcy m3, a długość murów fortyfikacyjnych to 600m. Ogrody wokół to kolejne 1,6 hektara. Dla ciekawostki do budowy zużyto 11 tysięcy ton piaskowca kwarcytowego, 300 m3 piaskowca kunowskiego, 30 tysięcy dachówek, 200 tysięcy cegieł, 500 ton wapna palonego, oraz 5 tysięcy m3 piasku i marmury, alabastry i egzotyczne drewno, do wytworzenia wodoodpornej zaprawy dodano do wapna białka z miliona jaj kurzych. Na potrzeby budowy uruchomiono specjalnie kamieniołomy, cegielnie oraz warsztaty rzeźbiarskie, kamieniarskie, stolarskie.
    Oczywiście, jak na ruiny i ogromne zamki przystało, na murach, w księżycową noc można spotkać ducha syna Krzysztofa Ossolińskiego Baldwina ukazującego się w husarskiej zbroi. Podobno widuje się również Białą Damę, ale my w ciągu dnia nie mieliśmy okazji ich spotkać i poznać.

Agnieszka