Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu
  Wakacyjny wypad na Podlasie zobowiązuje. Ma się taką wewnętrzną potrzebę zobaczenia choć przez ulotną chwilę, jak wyglądało kiedyś życie na wsi. Coraz rzadziej trafia się to w normalnych wioskach. Z podwórek znika drewniana zabudowa, spichlerze, żurawie przystudzienne oraz drewniane przedmioty i narzędzia. Już mało kto wie, jak działał kierat lub do czego służy radło.
  Na wycieczkę wybraliśmy się w tygodniu, żeby nacieszyć się widokiem bez zbędnych tłumów w kadrze fotograficznym. Wiedzieliśmy, że w sierpniu bramy muzeum otwarte są dłużej dla zwiedzających, więc czasu też będzie wystarczająco na każde ujęcie. Wyruszyliśmy z samego rana, pogoda była cudowna – pełnia słońca i „baranki” na niebie. Trafiliśmy bez trudu, bo kiedyś już tam byłam i jak przez mgłę widziałam już tą drogę. Kupiliśmy bilety i weszliśmy na teren parkowo – muzealny. Część trasy dla zwiedzających przebyliśmy z przewodniczką, która z humorem opowiadała i odpowiadała na wszelkie, nawet dociekliwe pytania.
  Jak się potem zorientowaliśmy, muzeum podzielone jest na działy: Etnograficzny, Historyczno-Artystyczny, Budownictwa Wiejskiego-Skansen, Techniki Rolniczej, Historii Uprawy Roślin, Historii Chowu i Hodowli Zwierząt Gospodarskich, Tradycji Zielarskich i Muzeum Weterynarii. W każdym z nich można znaleźć coś ciekawego.
  Pierwszym punktem naszej wędrówki był skansen i ekspozycja starych wiejskich budynków, które trafiły tu z Podlasia i Mazowsza. Chaty, zagrody drobnoszlacheckie, stodoła dwuklepiskowa, trzykomorowa obórka, spichlerze, kuźnia, gołębnik słupowy oraz studnia żuraw, to tylko cześć z możliwych do obejrzenia budynków w większości z XIX. Każdy w takim stanie, jakby postawiony był wczoraj. W środku urządzone często tak, żeby można było zobaczyć wystrój etnograficzny. Dookoła zabudowań przyciągają kolory kwiatów oraz owoce wiszące na drzewach. Największe obiekty na terenie są: chata wschodniopodlaska (białoruska), dwór ziemiański z gankiem kolumnowym, wiatrak „koźlak” oraz jeden z nielicznych, działających do dnia dzisiejszego młyn wodny.
  Ciekawostką dla nas było pierwsze w Polsce Muzeum Pisanki, które znajduje się na terenie skansenu. Ponad 1000 eksponatów przyciąga swoją uwagę kunsztem zdobniczym, pomysłowością i precyzją wykonania. Dar z prywatnej kolekcji Państwa Ireny Stasiewicz – Jasiukowej i Jerzego Jasiuka całkowicie nas oczarował. Te miniaturowe dzieła sztuki z różnych części Polski i ze świata tak nas zaabsorbowały, że nawet nie zorientowaliśmy się, że zostaliśmy sami z całej grupy zwiedzającej na sali. Wszystkie pisanki zrobiły na nas gigantyczne wrażenie, w związku z czym niemożliwe jest powiedzenie, która była najładniejsza.
  Kolejnym punktem, który nie do końca kojarzył nam się z takim miejscem była wystawa „Pamiątki kolonialne – Sztuka Czarnego Lądu”. Zgromadzone pamiątki z podróży w dworze myśliwskim ze zbiorów Wandy i Honore Joseph Louis Heroes oraz Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu były dla nas nad wyraz egzotyczne. Delikatne ozdoby z kości słoniowej, minerały oraz rzeźby pokazywały nam, europejczykom zupełnie inny świat ozdób.
  Na terenie muzeum jest ogromny teren nadający się chwilę obcowania z naturą. Wśród licznych alejek doliczyć się można ponad 100 gatunków drzew i krzewów - w tym 19 pomników przyrody, a w stawie tuż za pałacem prócz licznych kaczek można zobaczyć również unikalnego łabędzia czarnego. Dodatkowo tuż przy oficynie znajduje się ogród roślin zdatnych do zażycia lekarskiego. Botaniczny ogródek jest zbiorem ziół, które trafiły do rejestru ks. Krzysztofa Kluka.
  Jeśli ktoś ma zamiar pojechać specjalnie w to miejsce, to dodatkowym atutem mogą być organizowane od lat imprezy, które z roku na rok rozszerzają swój scenariusz:
- „Niedziela Palmowa” –konkurs na wykonanie palmy wielkanocnej (marzec, kwiecień)
- „Jarmark Św. Wojciecha” (kwiecień)
- „Zajazd Wysokomazowiecki Szlachty” (czerwiec)
-„Podlaskie Święto Chleba” (sierpień)
- „Konkurs Gry na Instrumentach Pasterskich” (grudzień)
Agnieszka